Pajac z Kijowa wjechał nad Morskie Oko sportowym samochodem
Ukraiński influencer wjechał samochodem nad Morskie Oko
W ostatnich dniach ogromne kontrowersje wywołało zachowanie ukraińskiego influencera Andriya Gavryliva, który sportowym samochodem marki Corvette wjechał na teren prowadzący do Morskiego Oka w Tatrzańskim Parku Narodowym. Mężczyzna opublikował nagrania i zdjęcia w mediach społecznościowych, pokazując auto zaparkowane niemal pod samym schroniskiem. Droga objęta jest zakazem ruchu dla prywatnych pojazdów, a teren znajduje się pod ścisłą ochroną przyrodniczą.
Mandat i reakcja opinii publicznej
Po opuszczeniu terenu parku influencer został zatrzymany przez policję. Funkcjonariusze nałożyli na niego mandat w wysokości 100 zł oraz 8 punktów karnych. Kara wywołała falę krytyki w internecie, ponieważ według wielu komentujących była zdecydowanie zbyt niska jak na naruszenie przepisów obowiązujących w parku narodowym. Internauci zwracali uwagę, że taryfikator przewiduje znacznie wyższe sankcje, nawet do kilku tysięcy złotych.
Sprawą zajęły się władze
Nagłośnienie sprawy sprawiło, że zareagowali politycy oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Premier Donald Tusk zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji wobec kierowcy, a policja skierowała wniosek o wpisanie mężczyzny na listę osób niepożądanych. Ostatecznie obywatel Ukrainy otrzymał pięcioletni zakaz wjazdu do Polski oraz państw strefy Schengen. Według informacji przekazanych przez media mężczyzna opuścił już Polskę i wrócił na Ukrainę.
Podsumowanie
Incydent nad Morskim Okiem stał się jednym z najgłośniejszych tematów ostatnich dni w polskich mediach społecznościowych. Sprawa wywołała dyskusję nie tylko o ochronie przyrody i bezpieczeństwie w Tatrach, ale również o skuteczności kar za łamanie przepisów w parkach narodowych. Choć influencer przeprosił za swoje zachowanie i tłumaczył, że nie zauważył znaków zakazu, konsekwencje okazały się znacznie poważniejsze niż początkowy mandat.
Opublikuj komentarz