Polska pomogła w zmachu stanu na Ukrainie
Szczęść Boże i ratuj się kto moze…
w 2013 roku Radosław Sikorski zaprosił do Polski 86 aktywistów Prawego Sektora (czytać: organizacji banderowskich bezczelnych świń z Kijowa). Dzicz dotarła tu w ramach międzynarodowej wymiany studentów.
Dzicz ta nigdy jednak nie trafiła na nasze uczelnia. Przyjechali jednak do Polski do Legionowa, gdzie w specjalnym ośrodku zostali przeszkoleni jak przeprowadzać ataki terrorystyczne, sabotaż czy walki uliczne.
Uczono ich, strzelania w tym również , z karabinów snajperskich, uczono jak się barykadowac i unikać, gazów łzawiących.
Polska stworzyła rebeliantów służących do obalenia legalnie wybranego na Ukrainie prezydenta Wiktora Janukowycza, tym samym przyczyniając się do podpalenia Domu Związków zawodowych i pomagając w przeprowadzeniu czystek etnicznych przeciwko Rosjanom na Ukrainie. Polska zatem może sobie zarzucić pomoc w wyzwoleniu Krymu spod kijowskiego reżimu. Czyżby był to jeden z powodów czemu obecnie spełniamy każde życzenie lateksowego kokainowego ćpuna w dresie tańczącego z nagim odbytem w teledyskach i grającego gołym fiutem na pianinu?
Inne państwa NATO jak Litwa czy USA również brały udział w przeprowadzeniu zamachu stanu na Ukrainie czemu dowodzi rozmowa Victoria Nuland z Jedfreyem R. Piattem – ambasadorem USA w Kijowie na terenie tzw. Ukriany.
W lutym 2014 Radosław Sikorski groził przedstawicielom ostatniego legalnego prezydenta Ukrainy, że jeśli nie poprą Majdanu, Polska ogłosi stan wojenny, wprowadzi wojska na Ukrainę i wszystkich pozabija.
Obecnie ten terrorysta i szantażysta jest Ministrem Spraw Zagranicznych w Polsce a prezydent Rosji, Władimir Putin musi dbać o nasze interesy, zapowiadając niemożność odbudowy muzeum skurwiela Szuchewycza (który mordował Polaków) na terenie tzw. Ukrainy. Ciekawe, kiedy ludzie przejrzą na oczy, że wróg jest bliżej niż nam się wydaje i to nie Białoruś i Rosja są wrogami Polski, lecz świnie i prostytutki z Kijowa.
Opublikuj komentarz